doradca
finansowy

Czy małe przedsiębiorstwa potrzebują giełdy papierów wartościowych?

Giełda jest przydatna w pozyskaniu kapitału. Pod warunkiem wcześniejszego przygotowania spółki do notowań przez zbudowanie jej wysokiej wartości.

21.4.2024
Finanse
wartość przedsiębiorstwa
NewConnect

Przez ponad 30 lat istnienia Giełda Papierów Wartościowych zrosła się z polską gospodarką. Potrzeby jej istnienia i roli nikt nie kwestionuje. Jednak, czy dobrze już rozumiemy jej rolę i wiemy, komu tak naprawdę służy? Czy, przyzwyczajeni do jej istnienia, nie pomijamy nieświadomie tego, co w niej jest najbardziej istotne?

Patrząc z mojej perspektywy na te 30 lat, mam do tego wątpliwości. Pewne rzeczy stały się tak oczywiste, że nie kwestionujemy ich, nie zadajemy pytań o celowość, nie pogłębiamy wiedzy o nich. Nabieram przekonania, że należy o tym nadal mówić, przypominać i jeszcze więcej wiedzy dostarczać potencjalnym uczestnikom rynku kapitałowego i giełdy.

Z danych KDPW wynika, że przekroczona została liczba 1,75 mln rachunków papierów wartościowych w biurach maklerskich. Wyraźny przyrost nastąpił w latach 2022 i 2023. Oznacza to, że rośnie liczba zainteresowanych bezpośrednim inwestowaniem w papiery wartościowe.

Równolegle rośnie również liczba inwestorów, którzy sami nie są aktywni, nie chcą bezpośrednio uczestniczyć w „grze giełdowej”. Dysponują natomiast środkami, które chętnie ulokują inaczej niż w lokaty bankowe. Tymi inwestorami są uczestnicy funduszy inwestycyjnych. Po słabym roku 2022, w 2023 roku liczba uczestników funduszy inwestycyjnych znacząco wzrosła.

Dwie strony rynku

Co te informacje mają wspólnego z celem mojego artykułu? Mówią o jednej stronie rynku i jej zainteresowaniu giełdą  – o inwestorach. Oni są niezbędni dla drugiej strony rynku. Dla tej, dla której przede wszystkim piszę ten artykuł – dla przyszłych emitentów.

Chodzi o właścicieli, którzy są zainteresowani pozyskaniem kapitału dla swoich przedsiębiorstw. Aby obie strony osiągnęły swoje cele, niezbędne jest swego rodzaju współdziałanie. Bez niego rynek nie będzie spełniał swojej roli. Szczególnie nie będzie efektywny rynek pierwszych ofert publicznych zwanych IPO (Initial Public Offering). Aby akcje spółki zostały objęte, IPO musi dojść do skutku.

Ja patrzę na uczestnictwo tych dwóch stron rynku trochę szerzej. Widzę w nim swego rodzaju partnerstwo. Bez niego długoterminowe funkcjonowanie emitenta na giełdzie będzie nieefektywne, choć możliwe. Przypadki wyjścia emitentów z giełdy nie są rzadkie. Świadczą o tym, że w pewnych warunkach uczestnictwo w tym rynku może być dla emitenta nieopłacalne.

Chciałbym, aby przyszli emitenci dobrze zrozumieli rolę i oczekiwania inwestorów. W ich relacji to emitent ma silniejszą pozycję niż inwestor mniejszościowy. Ma też większy wpływ na jej kształtowanie. Jeżeli zrozumie prawidłowo drugą stronę i swoje możliwości, naprawdę dużo osiągnie dla obu stron.

Warto dbać o drugą stronę, bo tak naprawdę, inwestorzy w tej relacji nie są całkowicie bezbronni. Mają wystarczające narzędzia do tego, aby uchronić swój interes przed niesprzyjającymi im działaniami albo zaniedbaniami drugiej strony. Narzędzia te nie są wcale wyszukanymi instrumentami obrony przed niekorzystnymi dla nich zachowaniami emitentów.

Jednym z nich jest zwykła sprzedaż posiadanych udziałów czy akcji. To prowadzi do obniżania ich ceny. Mało partnerskie potraktowanie inwestorów przez emitenta może skutkować gwałtowną wyprzedażą. Skutkiem jest spadek wyceny przedsiębiorstwa. Niska wycena może mieć dalej idące konsekwencje.

Pierwsza i najbardziej dotkliwa to zmniejszenie szans na kolejną emisję akcji po dobrej cenie. Dla rozwijającej się spółki jednorazowe pozyskanie kapitału to mało. Należy mieć na uwadze kolejne, powtarzające się emisje. Tym samym konieczne jest podtrzymywanie chęci inwestorów do nabywania akcji w kolejnych emisjach.

Drugie z narzędzi ochrony inwestorów przed nieuczciwymi albo mało przejrzystymi działaniami emitentów to inwestowanie za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Dla dużej liczby małych inwestorów rezygnacja z samodzielnego inwestowania poprzez giełdę jest racjonalnym wyjściem.

Powierzają swoje środki w zarządzanie funduszom inwestycyjnym. Tam decyzje o ich lokowaniu podejmują profesjonaliści w zarządzaniu aktywami finansowymi. Jako podmioty wyspecjalizowane mają dużo większe możliwości lokowania powierzonych środków w papiery wartościowe różnych emitentów.

Nie popełnią błędów, które potencjalnie mogliby popełniać indywidualni inwestorzy. Nie dadzą się nabrać na nieprzygotowane albo małowartościowe emisje akcji. Ich decyzje mają przy tym zdecydowanie większą siłę przebicia.

Czy to, co napisałem, ogranicza małym spółkom możliwości wejścia do notowań na giełdzie papierów wartościowych? Nie ogranicza, jednak znacznie podnosi wymagania wobec nich jako emitentów.

Czy małe przedsiębiorstwo może łatwo wejść na giełdę?

W potocznym rozumieniu giełda papierów wartościowych to miejsce „gry”. Gdzie obstawia się pieniędzmi akcje na chybił trafił i … albo się zyska, albo się straci. Większość zainteresowanych kojarzy z giełdy największe „przedmioty gry”, czyli spółki. Albo te, które pozwoliły na największe zarobki. Mało zainteresowania przyciągają i mało mówi się o tych najmniejszych.

W jeszcze mniejszym stopniu stawiamy siebie, jako przedsiębiorcy, w pozycji tych „przedmiotów gry”. Niewielu uczestników rynku giełdowego kojarzy się z tą stroną rynku. Nie ma w tym nic dziwnego. Statystyki potwierdzają, że jest to zaledwie kilkaset podmiotów podzielonych na kilka segmentów rynku. Czy jest tam miejsce dla tych najmniejszych przedsiębiorców zainteresowanych pozyskaniem kapitałów?

Aktualnie na rynku głównym GPW, dostępnym dla dużych emitentów, podzielonym na rynek podstawowy i równoległy, jest łącznie 411 emitentów. Ich obecna wartość rynkowa to 1.575,4 mld złotych (z 19 kwietnia). Na rynku alternatywnym, zwanym NewConnect, dostępnym dla małych i średnich przedsiębiorstw, notowanych jest niewiele mniej: 356 emitentów. Ich rynkowa wartość jest już o wiele niższa: 11,8 mld złotych.

Ciekawa jest również statystyka, kiedy wejdziemy głębiej w rynek alternatywny. Średnia wartość rynkowa notowanej tam spółki to 33,1 mln złotych. Przy dużej rozpiętości między skrajnymi wartościami. Wartość spółki o największej kapitalizacji sięga 460 mln złotych. Najmniejsze mają kapitalizację nieco przekraczającą 1 mln złotych. Spośród 356 notowanych na NewConnect 128 emitentów nie przekracza wartości rynkowej 10 mln złotych, kolejne 83 spółki (łącznie 211) nie przekraczają kapitalizacji 20 mln złotych.

Wielu właścicieli małych spółek może stwierdzić, że jest to miejsce dostępne dla nich. Potwierdzam,  giełda jest rynkiem osiągalnym dla wielu małych i średnich przedsiębiorstw. Mogą tam wejść po to, aby pozyskać nowe kapitały lub sprzedać część z posiadanych akcji. Przy okazji dowiedzieć się, ile warte jest ich przedsiębiorstwo w oczach innych inwestorów.

Wymagania formalne nie są wygórowane. Przez NewConnect możliwe jest pozyskanie ze sprzedaży nowych udziałów kwot już od równowartości 100 tys. euro. Do równowartości 1 mln euro można to zrobić, sporządzając tylko uproszczony dokument ofertowy. Bez konieczności przygotowywania memorandów czy prospektów informacyjnych wymaganych przy pozyskiwaniu wyższych kwot kapitału.

Z formalnych wymagań zwrócę uwagę na dwa zapisy z dokumentu Giełdy:

  • „emitent musi upublicznić dokument ofertowy zawierający podstawowe informacje o spółce i emisji”,
  • „emitent taką ofertę publiczną może reklamować, ale musi pamiętać, że reklama nie może wprowadzać w błąd co do sytuacji emitenta i musi być zgodna z dokumentem ofertowym”.

Od siebie dodam nieformalne, ale bardzo istotne wymaganie: przed upublicznieniem zadbać o wysoką wartość przedsiębiorstwa. Tylko wtedy rosną szanse na sprzedaż nowych akcji po wysokiej cenie. Ułatwi to pozyskanie możliwie dużo kapitału przy małym rozwodnieniu dotychczasowego. Oznacza to utrzymanie kontroli nad przedsiębiorstwem w rękach dotychczasowych akcjonariuszy.

Przygotowanie do upublicznienia spółki

Przygotowanie spółki proponuję zacząć od tego, o czym najczęściej piszę w swoich artykułach na tym blogu i w publikacjach na LinkedIn:

  • uporządkowanie ksiąg rachunkowych i prawidłowe ich prowadzenie,
  • wprowadzenie rachunkowości zarządczej i odzyskanie kontroli nad finansami,
  • podnoszenie efektywności działalności, zwiększanie dochodów, a przez to podnoszenie jej wartości.

Tylko tyle i aż tyle. Takie przygotowanie pozwoli na spełnienie formalnych wymagań Giełdy i podniesienie wartości przedsiębiorstwa w oczach przyszłych inwestorów. Inaczej upublicznienie może skończyć się dużą porażką. Inwestorzy zobaczą wszystkie mankamenty przedsiębiorstwa, spółka nie pozyska oczekiwanych kapitałów. Niska wycena utrudni kolejne kroki w tym kierunku.  

Odpowiednie przygotowanie pozwoli uniknąć nieuświadomionych braków i błędów, których i tak „nie kupią” rozważni inwestorzy. Ci bardziej świadomi swoich możliwości indywidualni gracze lub inwestorzy reprezentowani przez fundusze inwestycyjne.

W ogóle nie nabędą emitowanych papierów albo kupią je ostatecznie po niskiej cenie. Jeżeli kupią, a zostaną zawiedzeni, szybko się ich pozbędą. Wszystko będzie prowadzić do tego, że rynkowa wycena przedsiębiorstwa będzie niska. Przestrzegam przed pochopnym wchodzeniem na giełdę bez odpowiedniego przygotowania.  

Jak uniknąć niekorzystnych sytuacji?

Wprowadzać na giełdę swoje przedsiębiorstwo przygotowane do zaprezentowania potencjalnym inwestorom. Powinno być gotowe do pokazania się z najlepszej strony. W sposób jasny, przejrzysty, niezakamuflowany. Tak, aby wyraźnie było widać dobre perspektywy dla przedsiębiorstwa i posiadaczy jego akcji.

Pozytywną stroną takiego podejścia będzie przygotowanie przedsiębiorstwa nie tylko do wejścia na giełdę. Będzie przygotowane na każdą podobną okoliczność. Mogą to być:

  • sprzedaż części udziałów innym partnerom biznesowym w prywatnym obrocie,
  • sprzedaż całego biznesu inwestorowi branżowemu lub finansowemu,
  • przekazanie członkom rodziny gotowym i zainteresowanym jego dalszym prowadzeniem.

Przedsiębiorstwo będzie wtedy przedstawiało wysoką, realną wartość. Będzie ona wynikać ze zdolności do długoterminowego i regularnego generowania wysokich przepływów finansowych oraz ze zgromadzonego w przedsiębiorstwie kapitału.

Zachęcam do takich działań!

Udostępnij artykuł

Zapraszam na bezpłatną konsultację

Chętnie poznam Twoje potrzeby i wyzwania. 30 minut wystarczy, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy kontynuować ten pierwszy krok do sukcesu. On nic nie kosztuje, a dużo możemy zyskać poznając się wzajemnie!